niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział 4

Perrie
Po niedługim czasie byłam już przed wejściem do Nando's :


Po wejściu, od razu w oczy rzuciła mi się dziewczyna stojąca przy barze.
Rozpoznałam w niej dziewczynę poznaną wczoraj, do 14 zostało jeszcze chwilę czasu, więc postanowiłam się przywitać:
-Cześć, pamiętasz mnie, poznałyśmy się wczoraj przed wejściem do restauracji, w niezbyt korzystnych okolicznościach?
-A tak, cześć, jak się masz?
-Wszystko ok, pracujesz tu?
-Tak,ale chwilowo mam przerwę.
-Znasz może Jesy Nelson?
-Tak się składa, że bardzo dobrze.
-Jestem tutaj z nią umówiona.
-Ty jesteś Perrie?
-Tak, skąd znasz moje imię?
-Bo to ja jestem Jesy.

Pomyślałam o niezwykłym zbiegu okoliczności, na początku rozmowa się nie kleiła, ale już po kilku minutach dosiadł się do nas, zabawny chłopak Jesy- Niall.


-Może miałabyś ochotę przyjść do nas na imprezę?- zapytał Niall
-Bardzo chętnie, powiedzcie tylko kiedy i gdzie?
-Prześlę Ci adres sms-em, a teraz zmykam na trening,papa.
-Do zobaczenia.

-Kim był wczoraj ten chłopak, który Cię szarpał?
-To mój BYŁY facet, szkoda gadać.
-Muszę niestety już wracać do pracy.
- No szkoda, to do zobaczenia jutro na imprezie.



Jade
Liama, poznałam na imprezie organizowanej przez naszą agencje, bardzo miło nam się rozmawiało, a po kilku drinkach nawet się pocałowaliśmy- na następny dzień dowiedziałam się, że jest to syn mojego szefa. Dałam mu swój numer telefonu, ale nie oddzwonił, było mi przykro. Ostatnio trafiam na niewłaściwych facetów, niedawno skończyłam swój trzyletni związek, który rozleciał się z wielkim hukiem. Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu, na wyświetlaczu pojawił się nieznany nr, ale postanowiłam odebrać:

-Hej Jade, tu Liam pamiętasz mnie?
-No tak pamiętam, już myślałam, że nie zadzwonisz.
-Zgubiłem numer Twojego telefonu, ale poprosiłem o niego ojca.
-Cieszę się, że dzwonisz.Co u Ciebie?
-Właściwie to chciałem Cię zaprosić na randkę, co Ty na to?
-Zaskoczyłeś mnie, myślę że to dobry pomysł.

Umówiliśmy się na wieczór, do restauracji, byłam cała w skowronkach, po powrocie do domu, zadzwoniłam do Pezz, aby jej wszystko opowiedzieć, ale i ona miała dziś ciekawy dzień, uzgodniłyśmy że spotkamy się  jutro na pogaduchy.


 Gdy skończyłam, ktoś mocno złapał mnie za rękę:

-Cześć Jade, stęskniłaś się?




Notka: Dzisiaj kolejny rozdział, mam nadzieje że się spodoba. Komentujcie, czytajcie !! Do następnego :** :D

1 komentarz: