Jade
Po wejściu do restauracji, zauważyłam że nie ma w niej nikogo, za to na środku sali stał stolik nakryty dla dwóch osób:
Siedział przy nim Liam, z bukietem kwiatów. Na mój widok wstał
-Dobry wieczór Jade, pięknie dziś wyglądasz.
-Dziękuję, Ty również:
-Usiądź proszę-powiedział po czym odsunął mi krzesło.-Jak udało Ci się załatwić tą restauracje tylko dla nas?
-Mam znajomych tu i tam, może najpierw coś zamówimy?
-Ok, ja zamówię sałatkę z kurczakiem, a Ty?
-Pappardelle z owocami morza i dobre czerwone wino.
Kelner zapisał nasze zamówienia i odszedł a my zaczęliśmy rozmawiać
-Nie chcę owijać w bawełnę, więc powiem wprost- podobasz mi się i nie ukrywam, że nasz pocałunek też mi się podobał.
-Dobrze, że jesteś szczery jeżeli o mnie chodzi to też niczego nie żałuję z tamtej imprezy.
-Miałem Cię na oku, już od kilku miesięcy, ale wiem że się z kimś spotykałaś.
-Dobrze wiedzieć, tak spotykałam się z kimś, ale to już przeszłość.
-Wiesz nie chciałbym psuć atmosfery, ale twój były chłopak był u mojego ojca.
-O mój Boże, czego chciał?
-Próbował go zastraszyć, szantażował że jeżeli nie wypłaci mu 100.000 to wyśle do mediów twoje zdjęcia i oskarży was o romans.
-U mnie też był wczoraj, chce 50.000 inaczej wstawi moje zdjęcia do internetu.
-Powinniśmy zgłosić to na policję.
-Win jest nieobliczalny, potrzebuje pieniędzy na narkotyki, nie chcę wiedzieć do czego może być zdolny.
-Kiedy byliście razem wiedziałaś, że ćpa?
-Zorientowałam się dopiero po dwóch latach, ale na tyle byłam zaślepiona miłością, że za każdym razem mu wybaczałam.
-Chcesz iść ze mną jutro na posterunek zgłosić to?
-Muszę to przemyśleć.
-Dobrze zjedzmy teraz kolację.
Perrie
Obudziłam się z ogromnym bólem głowy, na szafce zobaczyłam tabletki przeciwbólowe i szklankę wody.
Po dojściu do siebie, zeszłam na dół na śniadanie. Przy stole powitali mnie rodzice:
-No cześć imprezowiczko, chyba nieźle bawiłaś się z Jesy- powiedziała mama.
-Chyba było ok.
-Tato opowiadał, że w nocy przyniósł cię do domu pewien chłopak.
-Raczej przywiózł.
-Nie kochanie, przyniósł na rękach.
-Nie nabijajcie się ze mnie, nie było chyba aż tak źle.
-Skoro tak uważasz to zobacz na swoje szpilki - mama uniosła w rękach mój but ze złamanym obcasem.
-Cholera, ja na prawdę nic nie pamiętam.
-Może warto zadzwonić do kolegi i mu podziękować.
-Najpierw zjem śniadanie, a potem zadzwonię do Jesy i poproszę o jego numer.
Zayn
Razem z Jesy i Niallem ogarnialiśmy dom po imprezie:
Chciałem dowiedzieć się jak najwięcej o Perrie nie wzbudzając niczyich podejrzeń.
-Właściwie to co wiecie o tej Perrie?
-Chyba tyle co ty, same podstawowe rzeczy, potrzeba trochę czasu żeby poznać ją bliżej- powiedziała Jes.
-To miłe z jej strony, że przyjęła wiadomość o tobie z taką tolerancją, mogła przecież nie odzywać się do ojca, uciec z domu czy kilka innych wybryków.
-Ojciec wiedział o mnie już od roku, najwyraźniej uznał ten moment za najlepszy żeby jej o mnie powiedzieć, zresztą to ja odszukałam jego, a nie on mnie, nawet nie wiem czy tego chciał.
-Jes co ty wygadujesz? Jestem pewien, że cię kocha. Zresztą to twoja mama mu o tobie nie powiedziała.
-Ale pisałam do niego kiedy mama zaczęła chorować, nie odpisał mi wtedy.
-Chyba powinnaś z nim poważnie porozmawiać, widziałaś się z nim w ogóle czy tylko piszecie?
-Tak widziałam się z nim i jego żoną, co dziwne to ona przyjęła mnie serdeczniej i oczywiście Pezz.
-A propos, czy mogłabyś dać mi jej numer telefonu?
-Jasne.
W tym samym momencie usłyszałem, że do Jesy przychodzi sms.
Jesy
Odebrałam wiadomość od Pezz, z prośbą o numer Zayna, przesłałam jej go i z uśmiechem na twarzy zastanawiałam się kto pierwszy wybierze numer.
Notka: Kolejny rozdział pisany z sis <3 jak wam się podoba???? KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz