Rozdział dedykuje mojej bff Mai <3
Perrie
Obudziłam się i na początku nie wiedziałam co się dzieje potem zaczęłam sobie wszystko przypominać.
Rozmowa z ojcem.Telefon od Zayna.Impreza.Drinki.I nic pustka. Po chwili zorientowałam się,że nie wiem gdzie jestem...to z pewnością nie był mój pokój, ale to co zobaczyłam po odwróceniu głowy mnie całkiem przeraziło...to był Zayn leżał koło mnie a co gorsza w samych bokserkach. Bez wahania postanowiłam go obudzić
-Zayn...-nic. -Zayn!-nic.-mocny ma sen-pomyślałam.-Zayn cholera!
-Jezu mamo jeszcze chwila.
-Jaka kurwa mamo?
-Yyy..Perrie?
-Nie kurwa, duch świętojański.
-Yyy co my tu robimy?
-Właśnie miałam cię pytać o to samo.
-Fuck,nic nie pmiętam.
-Ja też. Tylko do momentu jak piliśmy drinki.
-Umm...ja do momentu kiedy tańczyliśmy.
-To my tańczyliśmy?
-No z tego co pamiętam to tak...
-Zayn a co jeśli my...ymm... no wiesz?
-...Nie to niemożliwe.
-Zayn?
-No?
-Ty jesteś w samych bokserkach, a ja w sukience.
-Przestań to przecież jeszcze nic nie znaczy.
-Słuchaj..., tylko się nie śmiej ok?
-No dobra objecuje.
-Ja...jestem dziewicą,albo byłam.
-Wow.
-No co, nie byłam jeszcze na to gotowa.A chciałam zapamiętać swój pierwszy raz miało być tak cudownie.
-Skąd wiesz może było.-powiedział po czym zrobił swój cwaniaczki uśmieszek.
-Daj spokój to nie jest śmieszne.Dla ciebie to co innego pewnie przeleciałeś już połowę dziewczyn w Londynie.
-Więc masz mnie za kogoś takiego?
-No może nie do końca,ale jesteś przystojny, zabawny,potrafisz pocieszyć,porozmawiać,-ahh ideał -pomyślałam.
-No... może aniołkiem nie jestem, ale nie sypiam z kim popadnie.
-Dobra skończmy ten temat, trzeba się dostać do domu...tak w ogóle to gdzie jesteśmy?
-Wydaje mi się,że to pokój w tym klubie.
-Dobra idę znaleźć łazienkę.A ty się ubierz.
-Ok.
Chwilę później schodziliśmy na dół.Przy barze stał barman.
-Dzień dobry jak się spało?
-Dobrze dziękujemy,gdzie można zapłacić za pokój?
-Z tego co wiem zapłacił pan już wczoraj.
-Aha,w takim razie dzięki.
Zayn
Perrie nic nic nie mówiła,widziałem że była zamyślona.Pewnie próbowała sobie przypomnieć coś z wczorajszej nocy z resztą ja też.Nagle ona się odezwała.
-Zamówię taxi ok?
-Ok.
-Pojadę dziś do Jes, pewnie nie może się z tym wszystkim pogodzić.
-No to jedziemy w jednym kierunku.(heheehh)
-No chyba tak- powiedziała po czym obarzyła mnie jednym ze swoich ślicznych uśmiechów.
-W sumie to ja też mam sprawę do Nialla.
-No widzisz nawet dom ten sam....Zayn?
-Tak?
-Objecaj mi,że jeżeli coś sobie przypomnisz to mi o tym powiesz dobrze?
-Jasne.
10 minut później podjechała taxi i pojechaliśmy.
Jade
Obudziłam się wtulona w Liama, ta noc była chyba najlepsza w całym moim życiu.
-Hej ślicznotko, jak się spało?-zapytał po czym obdarzył mnie długim pocałunkiem.
-Szczerze? Nigdy nie spało mi się lepiej.
-Naprawdę? To tak jak mi.-powiedział i mnie przytulił
-Rany!!! Liam,która godzina!?
-7:30,a co?
-Ty się jeszcze pytasz co.Dzisiaj pracuje twój tata mnie zabije jak się spóźnię.Powiedziałam po czym zaczęłam się ubierać w pośpiechu.
-Daj spokój i chodź tu do mnie.
-Czy ty masz coś wspólnego z tym że mój budzik nie zadzwonił/
-Yyy... ja? skąd.-powiedział i przyciągną mnie do siebie na łóżko.
-I co ja mam niby powiedzieć twojemu ojcu?
-Spokojnie już wszystko załatwiłem. Zadzwoniłem do niego i powiedziałem,że nie mogłaś się do niego dodzwonić więc zadzwoniłaś do mnie,że prosisz dziś o wolny dzień.
-Co!? Liam czyś ty oszalał?
-Tak, na twoim punkcie.-powiedział i dał mi buziaka w usta.
-Przestań wariacie. I co twój tata nie był zły?
-No coś ty, od razu się zgodził.
-I co niby mamy robić cały dzień w domu?
-A kto powiedział,że będziemy siedzieć w domu?
-Yyy... co to znaczy?
-To,że cię dziś gdzieś porywam.
-Mam się bać?
-Nie,zabieram cię w moje ulubione miejsce,często tam przesiaduję kiedy chcę coś przemyśleć lub po prostu pobyć sam. Jeszcze nigdy nikomu go nie pokazywałem.
-Mam czuć się zaszczycona?-powiedziałam że śmiechem.
-Ymm... chyba tak.-powiedział i też zaczął się śmiać.
-Dobra koniec leniuchowania, co chcesz na śniadanie?
-Może jajecznice?
-Ok, idę zrobić.
-Zaczekaj na mnie pomogę ci.
Poszłam na dół i zaczęłam przygotowywać jajecznice, po chwili dołączył do mnie Liam.
Gdy zjedliśmy śniadanie poszłam się przebrać i mieliśmy jechać w "to" miejsce.
Wybrałam ten strój, ponieważ było ciepło. Tak w Londynie był ciepły dzień :D :
Jesy
Po wczorajszej rozmowie z tatą, ciągle nie mogłam się pozbierać,myślałam nad tym wszystkim co mi powiedział i stwierdziłam,że na miejscu mamy chyba też bym tak postąpiła on miał kochającą żonę,nie chciała tego psuć.Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Otworze-krzykną Niall.
-Oo, kogo my tu mamy Zayn i Perrie... razem. Hehehe-powiedział i puścił nam oczko:
-Daj spokój idioto-powiedział Zayn.
-Uuu... mamy tu kogoś w złym humorze.
-Taa raczej kogoś na kacu i to całkiem niezłym- usłyszałam głos Perrie.
-Taa a ty to niby nie?-odpowiedział jej Zayn.
-Oo czyli impreza się udała tak?-zapytał Niall.
-Nie gadaj tyle tylko daj coś na kaca.
-Macie- powiedział i dał im jakieś tabletki.
Niall i Zayn poszli na górę, a my z Pezz zostałyśmy.
-Jes, wiem że był u ciebie tata
-Tak,wszystko mi powiedział.
-I co o tym sądzisz?
-Myślę,że na miejscu mamy też bym tak postąpiła.
-No w sumie, nie chciała"niszczyć" tatowi życia.
-Nie rozmawiajmy już o tym ważne że już sobie wszystko wyjaśniliśmy i jest ok. Czasu i tak nie cofniemy.
-Masz racje.
-Ty lepiej gadaj co ty robiłaś dzisiaj z Malikiem?
-Ee tam szkoda gadać.
- No mów.
-Ech... byliśmy razem na imprezie.
-Ooo no i?
-No i nic,byliśmy na imprezie.
-Taa. jasne widzę po twojej minie gadaj.
-Noo i rano obudziłam się obok niego.
-Co!!??
-Spokojnie,nie spaliśmy ze sobą...chyba.
-Jak to chyba?
-No, ani on ani ja nic nie pamiętamy.
-Lol musieliście nieźle zabalować.
-No trochę-zaczęłyśmy się śmiać.
-Co wam tak wesoło?-usłyszałam Niallerka.-A nic,nic.
-Gdzie masz Zayna?-zapytałam.
-Na górze boksuje mówi,że mu to na kaca pomaga. Jes mieliśmy jechać dziś po nową szafkę nocną do sypialni.
-Ach tak.
-Jedźmy teraz wiesz,że później jadę do rodziców.
-Zostajesz u nich na noc?
-Niestety tak nie zdążę pomalować pokoju dzisiaj będę musiał skończyć jutro.
-Pezz zostań dziś na noc,proszęęę!
-Ech co ja z tobą mam no ok.
-Jej.
Perrie
-To my jedziemy. Będziemy za godzinkę.-usłyszałam głos Jes.Postanowiłam zajrzeć do Zayna.
-Co robisz?-zapytałam.
-Mały trening-odpowiedział z uśmiechem.Boże jakie on ma mięśnie i ile tatuaży-pomyślałam.
Oparłam się o parapet, a Zayn do mnie podszedł i zapytał:
-Żałowała byś jeżeli okazało by się,że coś się między nami wydarzyło?
-Ymm...- nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami...
Notka: Cóż miałam dzisiaj wenę więc dodaję.Nawet podoba mi się ten rozdział. Zapraszam do komentowania!!!!!!!! :**




O kurwa o kurwa o kurwa ja pierdole co ona na końcu zemdlała ?? W ciąży jest ? :D hahaha ja wiem ty znasz me prorocze sny ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedyk :***
CZEMU ONA ZEMDLAŁA?!?!?!?!?!?!?!?!?!??!?!?!?!?!?!??! Zayn jaki tors *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na nn!!! :)
http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/
http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/
http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/