niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 11

Perrie

Zdjęcie było podpisane: Nasza mała Jes- 14.06.1990r.

-Tato, czyli ty wiedziałeś o Jes?

Ojciec szybko się odwrócił.

-Kochanie nie słyszałem jak wchodzisz.
-Odpowiedz mi.
-Wiedziałem.
-I jak mogłeś ją zostawić?
-To nie tak, jej matka wyjechała kiedy Jes miała 3 miesiące, nic mi nie powiedziała. Szukałem ich przez wiele lat, ale Eva jej matka nie chciała być odnaleziona.
-Na zdjęciu wyglądacie na zakochanych, co się stało?
-Nigdy się tego nie dowiem.
-Jes myśli, że nie chcesz jej znać.Nie odezwałeś się od momentu kiedy nas odnalazła.
-To nie takie łatwe.. ona tak bardzo przypomina mi Eve.
-A z mamą ? Nigdy jej nie kochałeś?
-Skarbie kochałem, w końcu urodziłaś się ty. Przeżywaliśmy ciężki chwile, twoja mama nie mogła zajść w ciążę, ja jeździłem do pracy na drugi koniec Anglii.
-To nie powód żeby zdradzać żonę.
-Pezz nie mam siły tego omawiać po raz któryś, żałuję że zdradziłem Debbie ale nie żałuję że kochałem Eve i Jes.
-Musisz z nią porozmawiać, to tak samo twoja córka jak ja.
-Wiem Perrie.

Jade
Była 18.00, zaczęłam sprzątać w domu na przyjście Liama.
Kupiłam produkty do zrobienia kolacji, pokroiłam je i wstawiłam do piekarnika.
Wybrałam strój na dziś:
Liam przyszedł punktualnie.

-Pięknie wyglądasz, skarbie.
-Dzięki, wejdż.
-Gdzie twoi rodzice wyjechali na wakacje?
-Do Tunezji, wrócą za kilka dni.
-Nie boisz się zostawać sama w taki dużym domu?
-W razie czego mam po kogo zadzwonić.

Liam obdarzył mnie jednym ze swoich zawadiackich uśmiechów i wziął za rękę.

-Może kolacje zjemy później, a teraz pokażesz mi swój pokój?

Poszliśmy schodami do mojego pokoju i rzuciliśmy się na łóżko.

Jesy
Jadłam właśnie kolacje, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam i zobaczyłam, ze to był mój ojciec.

-Proszę, wejdź.
-Dziękuję. Nie wiedziałem, że z pracy w Nando's można zarobiś na takie mieszkanie.
-Kupiłam je razem ze swoim chłopakiem, zresztą mama zostawiła mi pięniądzę po śmierci.
-Mhm.
-Coś się stało?
-Nie, a właściwie tak. Chciałem cię przeprosić za to że nie dawałem znaku życia kiedy poprosiłaś mnie o pomoc jak zachorowała Eva. Spadło to na mnie tak nagle, nie odzywałyście się przez 23 lata.
-Mama nie chciała psuć twojej rodziny, zresztą nie mówiła ci o mnie więc skąd mogłeś wiedzieć o moim istnieniu. Nie winię cię.
-Jes.. ja wiedziałem że mam córkę z Evą.
-Tak, od ponad roku.
-Nie, od zawsze.
-Co!?
-Nie wiem, dlaczego mama ci nie mówiła, musiała mieć powód. Zawsze was kochałem, ale ona pewnego dnia zniknęła. Zostawiła list i nigdy jej już nie spotkałem.
-Co..ale jak.. nie wierzę.
-Napisała tylko, żebym was nie szukał. Co roku w twoje urodziny ktoś anonimowo wysyłał mi twoje zdjęcia, to pewnie było ona.

Nie mogłam już dłużej kryć łez, podbiegłam do taty i się wtuliłam w jego ramiona.

Zayn
Było grubo po dziesiątej, miałem ochotę się dziś zabawić więc zadzwoniłem do Nialla.
-No hej stary,wybierzemy się dzisiaj na jakąś imprezę?
-Sory Zayn, dzisiaj  nie mogę Jes miała poważną rozmowę z ojcem. Jest trochę przygnębiona nie chcę jej samej zostawiać.
-Spoko, rozumiem.
-Ale wiesz co zadzwoń do Pezz z tego co wiem też miała dzisiaj ochotę się zabawić.
-Ymm... no ok spróbuję. To siema.
-No hej.

Po kilku minutach postanowiłem zadzwonić do Pezz.

-Słucham-usłyszałam jej piękny głos.Kurwa Zayn co się z tobą dzieje?-pomyślałem.
-Cześć Perrie,miałabyś ochotę n jakąś imprezkę? Dzwoniłem do Nialla, ale powiedział że nie może.
-Yyy... ok daj mi pół godziny w sumie to muszę trochę odreagować.
-Ok, będę po ciebie za pół godzinki pa.
-No do zobaczenia.

Perrie
Postanowiłam szybko wziąć prysznic potem się uczesałam i ubrałam:







Około 11 ktoś zadzwonił do drzwi wiedziałam, że to Zayn więc poszłam otworzyć kiedy go zobaczyłam myślałam, że padnę wyglądał nieziemsko:




W sumie to dla mnie zawsze wyglądał nieziemsko te oczy, usta, włosy, sposób w jaki się poruszał no po prostu Bóg, ideał,anioł. Rany trzeba się otrząsnąć z tych myśli .

-Hej Pezz, wyglądasz...prześlicznie.
-Dzięki.
-To co idziemy?
-Tak- powiedziałam i się uśmiechnęłam.

Po 20 minutach byliśmy na miejscu.

-No to gadaj co chcesz tak odreagować?
-Nie wiem czy chcesz tego słuchać.
-No pewnie,że chce. Chyba jesteśmy przyjaciółmi? Jak myślisz?
-No w sumie- uśmiechnęłam się.

Opowiedziałam mu całą historię z ojcem o tym,że wiedział o Jes i tak dalej wiem, że piliśmy drinki.
Jeden...Drugi...Trzeci...Czwarty... i film mi się urwał.


Notka: Cześć i witam chciałam powiadomić, że prawdopodobnie teraz rozdziały nie będą pojawiać sie tak szybko bo nikt nie komentuje... do następnego nie wiem kiedy... może jutro może po jutrze może za tydzień... :**


1 komentarz:

  1. O kurwa co się stało na końcu ? Co ??? Mam takie myśli ....Nie ważne xD

    OdpowiedzUsuń